Wiem, że nie wszędzie są grzyby. U nas pojawiają się falami raz jest ich pełno, a potem nie ma nawet muchomora. Teraz mamy akurat mały wysp dlatego wekuje na potęgę, bo zamrażalnik pęka w szwach. Oprócz tych grzybów w rosole, czy wekowanych w maśle, robię zawsze sporą partię sosu grzybowego. Przydaje się bardzo kiedy gotować się nie chce, a jeść coś trzeba, wystarczy tylko ugotować makaron czy kaszę, odgrzać sos i gotowe, dlatego jeśli i u Was grzyby są to koniecznie wypróbujcie ten przepis ; )

 

Sos grzybowy (na zimę )

 

2 kg grzybów leśnych (u mnie prawdziwki i kozaki )

1-2 cebule

Garść natki pietruszki

4 łyżki masła

½ szklanki mąki

4 liście laurowe

4 ziela angielskie

8 ziarenek czarnego pieprzu

1-2 łyżeczki ostrej papryki

Sól, pieprz

3 szklanki domowego bulionu (drobiowy, wołowy, drobiowo-wołowy)

 

Grzyby oczyszczamy, płuczemy i osuszamy, kroimy w plasterki. W garnku rozpuszczamy 1 łyżkę masła i podduszamy na niej pokrojone grzyby (około 15 minut).

Na patelni rozpuszczamy pozostałe masło i przesmażamy na niej pokrojoną cebulę, wraz z przyprawami i natką pietruszki.

Przesmażoną cebulę przekładamy do grzybów, następnie wlewamy bulion, dodajemy mąkę i dusimy sos na wolnym ogniu około 30 minut lub do momentu kiedy sos zgęstnieje. Sos doprawiamy do smaku solą i pieprzem gotujemy jeszcze 5 minut.

Gotowy , gorący sos przekładamy do wyparzonych , zakręcamy je a następnie pasteryzujemy. Ja polecam metodą na sucho ( w piekarniku mieści się więcej słoików). Słoiki ustawiamy na blaszce do pieczenia i wstawiamy do zimnego piekarnika, nastawiamy go na 130 stopni i kiedy osiągnie tą temperaturę ustawiamy 30 minut, piekarnik wyłączamy i zostawiamy słoiki do wystygnięcia. Czynność powtarzamy jeszcze 2 krotnie, słoiki możemy przenieść do spiżarni, smacznego 😀