Kochani prośba jest. Jeśli widzicie ten post proszę kliknijcie lubię to, zostawcie komentarz lub udostępnijcie przepis. Facebook wprowadza znowu ograniczenia zasięgu wymuszając na nas płatne reklamy … z góry i z całego  Wam za to dziękuje. A teraz znowu trochę wspomnień tym razem z dzieciństwa – bo właśnie z dzieciństwem i Dziadkiem Jurkiem te śliwki mi się kojarzą. Idealne na zagrychę, przekąskę i przystawkę 

Śliwki marynowane

2 kg śliwek węgierek

Zalewa:
1 szklanka octu
3 szklanki wody
1 szklanka cukru
10-15szt. Goździków
1 laska cynamonu

Śliwki myjemy, osuszamy, drylujemy. Do garnka wsypujemy cukier, wlewamy ocet i wodę, dodajemy goździki i cynamon i zagotowujemy – gotujemy 5 minut. Do gorącej zalewy wkładamy wydrylowane śliwki i zostawiamy je na 24 godziny.
Następnego dnia śliwki wyjmujemy z zalewy na miseczkę, zalewę ponownie zagotowujemy, wyłączamy i do gorącej ponownie wkładamy śliwki – odstawiamy na kolejne 24 godziny.
Trzeciego dnia śliwki wyjmujemy z zalewy i układamy je w wyparzonych słoikach. Zalewę zagotowujemy i gorącą zalewamy śliwki w słoikach. Słoiki zakręcamy i stawiamy dnem do góry na desce, zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.