Wiecie, że jestem fanką śledzi i na święta pojawiają się one w niezliczonej ilości. Mamy swoje hity (Wy zresztą też), ale przecież nie byłabym sobą, gdybym nie przygotowała czegoś zupełnie innego. No i oczywiście było przedświąteczne testowanie nowych przepisów i to jeden z pierwszych, mam nadzieje, że i ten (tak jak te z ogórkiem, mango czy sezamem) zagości w Waszym menu i podbije Wasze podniebienia 🙂

 

Śledzie pomarańczowo-żurawinowe

 

4-5 szt. filetów śledziowych marynowanych

Skóra otarta z ½ pomarańczy

Sok z 2 pomarańczy

½ szklanki świeżej żurawiny

3-4 łyżeczki cukru

1 cebula

Kilka igiełek świeżego rozmarynu

Około 2/3 szklanki oleju

 

Pomarańcze dokładnie szorujemy. Z ½ sztuki ścieramy skórkę (bez białego albedo) odkładamy na bok. Sok wyciskamy. Żurawinę myjemy, osuszamy.

Do rondelka wlewamy sok z pomarańczy, dodajemy cukier, rozmaryn  i żurawinę – zagotowujemy i gotujemy 2-3 minuty lub do momentu kiedy żurawina zacznie pękać. Zdejmujemy rondelek z palnika i odstawiamy do przestygnięcia.

Filety obieramy ze skóry kroimy na nie duże kawałki (takie na jeden kęs). Cebulę kroimy w cienkie piórka.

Do wystudzonego „sosu” pomarańczowo-żurawinowego wlewamy niedużym strumieniem olej (drugą  ręką mieszając sos rózgą) , tak aby uzyskać jednolity sos.

Do wyparzonego wcześniej słoika wlewamy 2-3 łyżki sosu, układamy warstwę śledzia, na niego wykładamy część cebuli i skórki pomarańczowej  i polewamy to porcją sosu, czynność powtarzamy, aż do momentu kiedy składniki się skończą, Całość zalewamy resztą sosu. Jeśli sosu jest za mało dolewamy na wierzch olej, tak aby wszystkie składniki były dokładnie zakryte.

Tak przygotowane śledzie wstawiamy do lodówki i odstawiamy na minimum 8 godzin, smacznego ; )