Jestem padnięta ale szczęśliwa. Wczoraj spędziłam cudowny czas w Krakowie na zaproszenie Barilla. Było pysznie, twórczo i wesoło, ale o szczegółach opowiem Wam za kilka dni 😉 Monika dzięki za wszystko  Ponieważ oczy same mi się zamykają (wracałam busem po nocy) dziś wieczorem nie robię nic (no dobra prawie nic, ale te skrzydełka robią się same) tylko nadrabiam zaległości filmowe – tym razem na tapecie a raczej ekranie filmy z Goslingiem w roli głównej 😉 a teraz biegnę do kuchni aby zamarynować skrzydełka na wieczór 
PS. Prawie bym zapomniała PANOWIE wszystkiego najlepszego z okazji Waszego Święta ????

Skrzydełka w marynacie orzechowej

12 szt skrzydełek z kurczaka
½ szklanki masła orzechowego
Sok z ½ limonki
2 ząbki czosnku
½ papryczki chilli
1-2 łyżki oliwy
½ łyżeczki cuminu
Sól, pieprz
½ łyżeczki czerwonego pieprzu (opcjonalnie)
Garść pietruszki (opcjonalnie)

Skrzydełka myjemy, osuszamy. Odcinamy lotki i skrzydełka kroimy na pół. Oprószamy je solą, pieprzem i cuminem.
W miseczce łączmy ze sobą masło orzechowe, sok z limonki i olej. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i posiekaną papryczkę chilli. Mieszamy aż do połączenia się składników.
Do tak przygotowanej marynaty wkładamy skrzydełka dokładnie wcieramy (najlepiej rękami) marynatę i marynujemy je minimum 30 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Skrzydełka układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy je 25-35 minut.
Upieczone skrzydełka wyjmujemy z piekarnika posypujemy je czerwonym pieprzem i natką pietruszki i serwujemy, smacznego