Myślałam, że ten tydzień będzie znacznie spokojniejszy od poprzedniego, ale był też pełen emocji. Na szczęście wszystko zostało już prawie opanowane i dziś wieczorem będę mogła odetchnąć i odpocząć już w domu przed telewizorem. W tym tygodniu miałam zaplanowane 2 wizyty w kinie niestety mój stan zdrowia na to nie pozwolił, dlatego w weekend będzie nadrabianie 😉 Jak wiecie nic tak nie pasuje do seansów filmowych jak popcorn i (w naszym przypadku) skrzydełka. Tym razem w wersji pachnącej rozmarynem i pysznym połączeniu musztardy i miodu – cudownego, radosnego weekendu Kochani  PS Polecicie jakiś film?

Skrzydełka pachnące rozmarynem w marynacie miodowo-musztardowej

1 kg skrzydełek z kurczaka

Marynata:
2 łyżki miodu
3 łyżeczki musztardy (ja użyłam pół na pół Dijon z rosyjską)
2 ząbki czosnku
1 gałązka świeżego rozmarynu
Sól, pieprz

Skrzydełka myjemy, osuszamy, usuwamy lotki i kroimy je na pół. Skrzydełka oprószamy solą i pieprzem .
W miseczce łączymy ze sobą miód, musztardę, przeciśnięty przez praskę czosnek i posiekany rozmaryn – tak przygotowaną marynatą polewamy skrzydełka. Marynatę starannie wcieramy w skrzydełka. Skrzydełka marynujemy minimum 1 godzinę (najlepiej całą noc).
Zamarynowane skrzydełka układamy na blaszce do pieczenia wyłożonej pergaminem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Skrzydełka pieczemy 30 minut.
Upieczone skrzydełka przekładamy na półmisek, posypujemy rozmarynem i serwujemy – pyszne zarówno na ciepło jak i na zimno 😉