Kiedy myślę o Świętach widzę krzątającą się po Kuchni Babcię i Prababcię sprzeczające się o to czy do pasztetu dawać opiekaną cebulę czy nie? Czy piec go na dużej blaszce (bo przecież wygodniej), czy w kilku kek sówkach. Spór ten był w tym okresie tradycją o powtarzał się co roku. Co roku też wygrywała opcja z opiekaną cebulą i pieczenia pasztetu w kilku keksówkach. W tym roku takiego sporu już nie będzie (brakuje jednej z bohaterek, a bez niej już nie to samo) , ale pasztet jak najbardziej tak. I właśnie przepis na ten pasztet mam dziś dla was w świątecznym prezencie 🙂

 

Pasztet świąteczny Babci Zosi

 

2 kg szynki lub łopatki wieprzowej

½ kg mięsa wołowego

½ kg podgardla

1,5 kg królika lub udek z kurczaka lub mięsa z indyka

300 gram wątróbki drobiowej

2 marchewki

1 pietruszka

¼ selera

1 duża cebula

1 garść suszonych grzybów (najlepiej prawdziwków)

10 ziaren ziela angielskiego

5 liści laurowych

2 czerstwe bułki

5-6 jajek

Sól, pieprz

 

Mięso wieprzowe, wołowe  i drobiowe (bez wątróbki) płuczemy i przekładamy do dużego garnka.  Zalewamy je zimną wodą (wody tyle aby przykryła mięso). Do mięsa dodajemy obraną marchewkę, pietruszkę i selera. Dodajemy grzyby i opaloną (jak do rosołu) cebulę, a także ziele angielskie i liście laurowe. Całość zagotowujemy (uważamy żeby nie doprowadzić do wrzenia), zmniejszamy ogień i gotujemy mięso na wolnym ogniu  około godziny. Dodajemy sól i pieprz gotujemy jeszcze 2 godziny.  Kiedy mięso będzie już miękkie wyjmujemy je wraz z warzywami i grzybami na miskę i odstawiamy aby przestygło.

W powstałym rosole zaparzamy oczyszczoną wcześniej wątróbkę i ją również przekładamy do  odłożonego wcześniej mięsa.

Czerstwe bułki również zalewamy rosołem i zostawiamy na 5 minut aby zmiękły. Odciskamy je w rękach z nadmiaru rosołu i dodajemy do mięsa.

Wystudzone mięso, warzywa i bułkę mielimy 3- krotnie w maszynce do mięsa. Do zmielonego mięsa dodajemy żółtka jajek i wszystko starannie wyrabiamy. Masę doprawiamy solą i pieprzem – wyrabiamy raz jeszcze.

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Ubitą pianę porcjami przekładamy do masy mięsnej i delikatnie łyżką mieszamy wszystkie składniki.

Masę przekładamy do foremek (wcześniej posmarowanych smalcem i obsypanych bułką tartą) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy je 30-40 minut. Wyjmujemy je z piekarnika i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

UWAGA! Ja zrobiłam kilka mini pasztetów w foremkach na muffinki – czas ich pieczenia jest krótszy – 20 -25 minut w zupełności wystarczy.

Z tej proporcji mięsa wychodzi od 4 do 5 keksówek w zależności od ich wielkości.