Hallo świętokrzyskie. Jakie macie plany na jutro i na resztę wakacji? Co powiecie na podróż do Gruzji? Ja mam ją w planach na przyszły rok, ale już teraz postanowiłam poznawać ją kulinarnie. Łatwo nie było – bo gruzińskie restauracje znajdują się głównie w większych miastach, ale na kulinarnej mapie Kielc pojawiła się ona… Chinkalnia. W związku  z tym, że do Kielc to przysłowiowy rzut beretem wybrałyśmy się tam z Pauliną poprawiać sobie humor po niezbyt udanym zlocie fanów HP.

Restauracja Chinkalnia znajduje się w samym centrum Kielc tuż obok ulicy Sienkiewicza. Jeśli jednak planujecie się tam wybrać z ulicy tak jak my to radzę – zadzwońcie i zarezerwujecie stolik. Jest spory tłum i wejście z ulicy graniczny zwłaszcza w weekendy z cudem.

Jak już się dostaniecie przygotuje się na prawdziwą gruzińską suprę. Już na wstępnie kelner informuje nas, że lokal działa w stylu gruzińskim co oznacza, że dania na naszym stole będą pojawiać się w różnej kolejności i zachęca nas do dzielenia się posiłkami. Dla nas forma idealna – nie musimy sobie wyrywać talerza żeby spróbować danie drugiej osoby ; )

Ale dość o zasadach przejdźmy do tego co w karcie. Karta niezbyt rozbudowana, ale wybór dań i tak nie jest łatwy.

My postawiłyśmy oczywiście na chinkali, które pojawiają się tu w 3 odsłonach –  z mięsem, mięsem i ziołami oraz z serem. Ja zachwyciłam się idealnie doprawionymi pierożkami z mięsem i ziołami, a Pauliny serducho skradły chinkali z serem. Pierożki można mieszać, bo zamawiamy je na szt. (3, 50 zł )

 

Po pierożkach wjechał na stół  placek nadziany mięsem, cebulą i świeżymi ziołami czyli KUBDARI. Bardzo fajna przekąska, która zasmakuje zarówno dzieciom jak i dorosłym, chociaż ostrzegam, że mięso jest pikantne, a i zawiera kolendrę. Jeśli więc kolendrze mówicie nie zamówcie np. chaczapuri. Jeśli jednak lubicie kolendrę to pozycja dla Was obowiązkowa.

Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się jakie danie mięsne zamówić, ale kiedy czytając kartą natrafiłam na połączenie mięsa, ziół, granatu było wiadome, że zamówię Abchazurę. Abchazura to coś w rodzaju gruzińskiej kiełbaski, która podana jest w towarzystwie aromatycznego sosu sacebelia i marynowanej cebulki. Mnie zachwyciła, Paulina miała obiekcję, ale na obronę dania mam to, że Paulina wielką fanką kolendry nie jest a tu czuć ją zdecydowanie bardziej niż np. w Kubdari.

Czy warto spróbować kuchni gruzińskiej – warto, a Chinkalnia zapewnia smaczny początek tej podróży, zajrzyjcie, spróbujcie i dajcie znać czy i gruzińska supra skradła Wasze serca i podniebienia 🙂