Miało być dziś o Wina Mołdawii ale przeglądając zdjęcia z podróży moją uwagę przykuły te z Mănăstirea Curchi . To prawosławny klasztor leżący w środkowej Besarabii na terenie gminy Vatici jest jedną z największych atrakcji turystycznych Mołdawii. Naprawdę zapierający dech w piersiach i warty odwiedzenia.
Klasztor powstał w 1773 roku jako mała pustelnia, ale z biegiem czasu powiększała swój obszar. W 1810 stanęła pierwsza murowana cerkiew Narodzenia Bogarodzicy.
Kompleks klasztorny znajduję się na pięknym terenie, wśród wiekowych dębów i uzdrawiającego źródła (fontanna stoi na wprost wejścia do kompleksu) , ma jednak dość smutną historię. Wspomnę tylko, że część mnichów uciekła do Rumunii przed Armią Czerwoną, w 1958 roku klasztor został zamknięty i na jego terenie działał szpital psychiatryczny(!) i oddział odwykowy. Na szczęście w 2002 roku zaczął się nowy rozdział tego miejsca i zaczęta renowację terenu, która wciąż trwa.
Czy warto przyjechać do Monastyr Curchi? Warto, tym bardziej, że dostanie się tu nie jest ani trudne ( z Kiszyniowa kursują tutaj mikrobusy), ani drogie (bilet kosztuje w granicach 2 zł), ani czasochłonne (to 55 km od stolicy).