Jak wiecie w ogródku stanęła u mnie wędzarnia i co jakiś czas wędzimy wędliny aby opracować najlepsze przepisy. Na świątecznym stole pojawi się więc pewnie sporo wędzonek ale nie zabraknie też mięs pieczonych. Jednym z tych które powraca na nasz stół (nie tylko ten świąteczny) jest karkówka pieczona w lekko orientalnej marynacie. Pyszna na gorąco sprawdzi się więc jako danie obiadowe, ale równie smaczna jest na zimno, jeśli więc szukacie pomysłów i inspiracji to ja ją szczerze polecam 😉

Karkówka pachnąca orientem

1 kg karkówki

Marynata:
4 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka kuminu
2 łyżeczki miodu spadziowego
½ łyżeczki cynamonu
½ łyżeczki startego imbiru
½ łyżeczki ziaren kolendry
Sól, pieprz

Karkówkę myjemy i osuszamy.
W pojemniku lub misce mieszamy składniki marynaty tj: oliwę, przeciśnięty przez praskę czosnek, starty na tarce imbir i miód – mieszamy aż do rozpuszczenia się miodu. Kiedy miód się rozpuści dodajemy sypkie przyprawy czyli cynamon, kumin i ziarna kolendry.
Do tak przygotowanej marynaty wkładamy karkówkę i marynujemy ją minimum 2 godziny a najlepiej całą noc. Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni.
Karkówkę wyjmujemy z marynaty, oprószamy ja solą i pieprzem i przekładamy do naczynia żaroodpornego i smarujemy ją marynatą. Naczynie szczelnie przykrywamy folią aluminiową i tak przygotowaną karkówkę pieczemy 1,5 godziny. Po tym czasie zdejmujemy z naczynia folię, podwyższamy temperaturę do 180-200 stopni i pieczemy jeszcze 20-30 minut, aż do momentu kiedy wierzch karków ładnie się nam zarumieni.
Upieczona karkówkę wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na 15 minut, tak aby mięso odpoczęło a soki równomiernie się rozłożyły. Przestudzoną karkówkę kroimy w plastry serwujemy np. z pieczonymi ziemniakami i ulubioną surówką lub odstawiamy ja do całkowitego wystygnięcia i serwujemy jako wędlinę, smacznego 😉