Były śliwki i żeby Was nimi nie zamęczyć czas na paprykę. Wszyscy znają ajwar, niektóry lutenicę , ale nie wiele osób słyszało o harrief. Harrief to marokański sos/pasta z pieczonej papryki ze sporą ilością czosnku i chilli. Idealny dodatek na kanapki, do dań z grilla, mię pieczonych, sałatek czy makaronu. U mnie po raz pierwszy, ale sądząc po tempie znikania słoiczków na pewno nie po raz ostatni, polecam ją zatem i Wam ; )

 

Harrief – marokański sos z pieczonej papryki

 

2 kg papryki

3-6 papryczek chilli ( w zależności od tego jak ostre dania lubimy)

8 ząbków czosnku

2/3 szklanki oliwy

1/3 szklanki octu jabłkowego lub winnego

1 łyżka mielonej ostrej papryki

3 łyżki soli

3 łyżeczki kuminu

 

Paprykę myjemy, kroimy na pół, usuwamy gniazda nasienne i układamy paprykę skórą do góry na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni (najlepiej włączyć grzanie od góry lub z funkcją grill) i wkładamy papryki. Pieczemy je około 10 minut lub do momentu kiedy papryka zacznie lekko się przypalać. Wtedy wyjmujemy ją z piekarnika i przekładamy do foliowego woreczka – szczelnie go zamykamy i odstawiamy paprykę do przestygnięcia. Z przestudzonej papryki zdejmujemy skórkę.

Obraną paprykę, obrane ząbki czosnku i papryczkę chilli przekładamy do blendera, wlewamy oliwę i blendujemy wszystko na gładki sos. Dodajemy sól, mieloną paprykę, wlewamy ocet i miksujemy wszystko raz jeszcze.

Zblendowany sos przelewamy go garnka , zagotowujemy i zmniejszamy ogień. Gotujemy sos (raz na jakiś Czas mieszając ) około 1,5 godziny lub do momentu kiedy 1/3 płynu odparuje. Sos próbujemy i jeśli jest potrzeba dodajemy jeszcze soli i ostrej papryki.

Gorący sos przelewamy do gorących, wyparzonych słoików, ostrożnie i starannie je zakręcamy , stawiamy do góry dnem i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Przechowujemy w chłodnym, ciemnym miejscu.

Sos można jeść od razu, jednak warto dać mu kilka dni, aby smaki się przegryzły, smacznego ; )