Czarne porzeczki to naturalne źródło witaminy C – już 100 gramów tych małych czarnych owoców pokrywa aż 260 % naszego dziennego zapotrzebowania na tą witaminę. A to dopiero początek właściwości czarnej porzeczki dodatkowo spowalniają one powstawanie toksyn w naszym organizmie, spowalniają procesy starzenia, obniżają poziom cholesterolu we krwi, hamują rozwój miażdżycy i stabilizują ciśnienie. Powinniśmy zatem kiedy tylko się pojawią jeść je garściami tym bardziej, że sezon na nie jest bardzo krótki.

Ja niestety należę do tych osób, które surowej czarnej porzeczki nie wezmą do ust – nic na to nie poradzę tak po prostu mam. Ale w postaci soku, dżemu czy galaretki to już zupełnie inna bajka – uwielbiam. Dlatego kiedy tylko czarna porzeczka się pojawi zaczynam produkcję popularnej zwłaszcza w Wielkiej Brytanii galaretki, która sprawdza się nie tylko na kanapkach ale i w daniach wytrawnych. Jeśli więc na targu dostaniecie piękne czarne porzeczki to kupcie więcej aby zrobić to pyszne cudo 😀

 

Galaretka z czarnej porzeczki

 

2 kg czarnej porzeczki

1 szklanka wody

Ok. 1,5 kg cukru

 

Porzeczki płuczemy, dokładnie oczyszczamy. Porzeczki przekładamy do garnka, zalewamy je wodą i zagotowujemy, zmniejszamy ogień na średni gotujemy 15 minut aż zaczną pękać i puszczą sok.

Porzeczki przecieramy przez sitko. Przetarte porzeczki przelewamy szklanką do garnka (sprawdzamy tym samym ilość szklanek).

Do porzeczek dodajemy taką samą ilość szklanek cukru co uzyskanego soku. Porzeczki z cukrem zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy na wolnym ogniu 15 minut. Jeśli pojawi się piana – zdejmujemy ją.

Słoiki wyparzamy w piekarniku. Do gorących słoików wlewamy galaretkę (na początku będzie płynna nie martwcie się porzeczka zawiera mnóstwo pektyny więc na pewno się zetnie ), zakręcamy je pokrywką i odstawiamy na deskę do góry dnem, zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, następnie odwracamy je ponownie i chowamy do spiżarki, smacznego 😀