Buraki to niedocenione warzywa. Jemy ich stanowczo za mało a to wielka szkoda ponieważ zawierają całą masę pożytecznych rzeczy. Mają w sobie np. antocyjany które wypływają na naszą odporność, spowalniają procesy starzenia i zapobiegają powstawaniu nowotworów, zawierają mnóstwo kwasu foliowego i choć witamin w nich mało to za to mnóstwo żelaza, wapnia, magnezu, potasu a także rud i cez. Najlepiej jeść je na surowo, albo pić z nich soki, ale potrawy z ich dodatkiem też są super. Moją ulubioną i do tego z jesienią się kojarzącą jest wołowe curry ,które dziś Wam polecam 

Curry z wołowiną i buraczkami

500 gram udźca wołowego
1, 5 łyżeczki garam masala
½ łyżeczka ziaren kolendry
2 cebule czerwone
1 cebula biała
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
2 pomidory (lub ½ puszki )
½ – 1 papryczki chili
2-3 średniej wielkości buraki
Około 2 szklanek wody
Sól, pieprz
oliwa
Garść kolendry
Limonka

W rondlu rozgrzewamy odrobinę oliwy i przesmażamy na niej przez około 2 minuty garam masalę, ziarna kolendry, posiekany drobno czosnek i papryczkę chilli a także starty na tarce imbir. Kiedy z rondla zacznie unosić się zapach przypraw dodajemy pokrojoną w pół plasterki cebulę i smażymy następne 2-3 minuty. Kiedy cebula lekko zmięknie na patelnie dodajemy pokrojoną w kostkę wołowinę i smażymy wszystko na dużym ogniu 5 minut, ale pilnując aby przyprawy i cebula się nie przypaliły. Kiedy mięso nam się obsmaży dodajemy obrane i starte na tarce o grubych oczkach buraki i pozbawione skóry i gniazd nasiennych pomidory, wlewamy szklankę wody – mieszamy, przykrywamy, zmniejszamy ogień i dusimy wszystko około godziny zaglądając co jakiś czas aby zamieszać mięso i dolać ewentualnie wody.
Kiedy mięso będzie już miękkie, odkrywamy pokrywkę i odparowujemy nadmiar wody, curry ma mieć konsystencję gęstego syropu. Doprawiamy je do smaku sola i pieprzem.
Curry serwujemy z ryżem ugotowanym na sypko cząstkami limonki, posypane posiekaną kolendrą , smacznego 😉