W tym roku ceny warzyw poszybowały do góry ale jest jedno, które nie kosztuje dużo, a sporo można z  niego zrobić. Nieodłączny element lecza, sprawdza się w wersji wytrawnej i słodkiej (tak, można przygotować z niego nawet dżemy) królowa CUKINIA. Uwielbiam ją w każdej wersji ale ostatnio prym wiedzie ta marynowana w oliwie z oliwek. Prosta w wykonaniu, szybka a do tego przepyszna – u nas znika na kanapkach i jako dodatek do dań mięsnych z prędkością światła. Ma jednak dwie małe wady – po przygotowaniu przechowujemy ją max 1 miesiąc w lodowce, a drugi nigdy nie ustoi ten przepisowy miesiąc bo znika w przeciągu kilku dni 😀  Także jeśli akurat pod ręką macie kilka cukinii i na razie dość lecza to ja z całego <3 polecam Wam

 

Cukinia marynowana w oliwie

 

4 cukinie  (staramy wybierać się te mniejsze – mają mniejsze gniazda nasienne)

1 gałązka tymianku

2 ząbki czosnku

½ chilli (można użyć kolorowej ja użyłam czerwonej i żółtej)

Szczypta soli

Szczypta pieprzu

Sok z ½ cytryny

Około 1,5 szklanki oliwy z oliwek

 

Cukinie myjemy, osuszamy i kroimy w niezbyt grube plasterki  (ja pokroiłam je wzdłuż cukinii). Cukinię oprószamy solą i pieprzem, grillujemy na patelni grillowej lub grillu z dwóch stron aż nabiorą złotej barwy. Przekładamy je do miski i mieszamy z sokiem z cytryny – zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Czosnek i papryczkę chilli kroimy plasterki.

Do wyparzonego słoika kładziemy garść wystudzonej cukinii na niej układamy kawałek tymianku, czosnku i chilli, czynność powtarzamy aż do skończenia się składników. Cukinię z dodatkami zalewamy zimną oliwą z oliwek – oliwy ma być tyle, żeby cukinia wraz z dodatkami była dokładnie nią przykryta (gwarantuje to wtedy , że cukinie się nie popsuje ).

Tak przygotowaną cukinię zakręcamy i wstawiamy do lodówki na minimum 48 godzin tak aby smaki zdążyły się połączyć po tym czasie jest gotowa do jedzenia. Świetny dodatek do kanapek i mięs, smacznego 😀