Boczek z reguły jemy go na kanapkach, grillujemy go, czy smażymy na nim najlepsze jajecznice pod słońcem. A czy jedliście kiedyś boczek na obiad? Do niedawna nie wiem sama czemu nie myślałam o boczku jako daniu obiadowym i powiem Wam, że wiele straciłam. Na moje szczęście wpadł mi w oczy ten przepis Nigelli Lawson i postanowiłam go wypróbować – boczek wyszedł soczysty a jego chrupiąca skórka to czysta poezja smaku, którą i Wam polecam ; )

Boczek pieczony w Tahini 

1,5-2 kg surowego boczku ze skórą (koniecznie!)
3 łyżki sosu sojowego jasnego
1 łyżka sosu sojowego ciemnego
4 łyżki pasty Tahini
Sok z 1 cytryny
Sok z 1 limonki
sól

Boczek myjemy, osuszamy i ostrym nożem nacinamy skórę tworząc kratkę. Boczek lekko solimy.
W naczyniu żaroodpornym mieszamy pastę sezamową z sosami sojowymi sokami z cytryny i limonki. Do tak przygotowanej marynaty wkładamy boczek, ale tak aby skóra boczku nie dotykała marynaty. Mięso marynujemy przez noc w lodówce. Na dwie godziny przed pieczenie wyciągamy ją z lodówki.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy boczek (przykryty folią) przez 2 godziny, następnie folię ściągamy piekarnik nagrzewamy do 220 stopni i pieczemy boczek jeszcze 30-45 minut aż do uzyskania bosko chrupiącej skórki. Upieczony boczek odstawiamy na 15 minut aby soki w mięsie się równomiernie rozłożyły, a później kroimy w plastry
Boczek serwujemy z ryżem lub tłuczonymi ziemniakami wraz z sosem który powstał w takcie pieczenia i ulubioną sałatką.

Ps. Pastę Tahini czyli pastę sezamową można kupić już prawie w każdym dużym sklepie cena za słoik około 10 zł